– Nie wyjechałem, tylko mie wywiezły, złapały jak, jak kota, jak psa i wywiezły w ciorty, no. Tu mase ludzi. I tam trzy lata tam byłym, nie. To było tam, tero obecnie w Jelenij Górze, o. Nawed może, z jedny struny lepi, że zabrał, bo tu mieli jeszcze ludzie gorzyj, jasny gwint. Na gospodarstwie byłym, na gospodarstwie, o, pracowałym w tartaku, tyż pracowałym, w takim Peterzdorfie.
– [A jak tu Pan wrócił, to Pan uprawiał rolę?]
– Pracowałym tak, bo, do, do ludzi chodziłym, żeby zarobić. Jag miałym łosiymnaście lat, to co mogłym zrobić? Tutej dostały te, z tyj komasacji po wojnie, jak to sie nazywało. W pierszygo czerwca czy którygoś, akurat nastało Boże, Boże Ciało, to, to już było rozparcelowane, cały dwór był. Ja nie, ja tych babów tych starych to tu nie znołym, to nie wim. To niby kółko rolnice, to rolniki miały to. Za Nimców, bo to Nimcy tu założyli, bo mie nie było tu, wiy pani, nie było. Ja w czterdziestym drugim, to już mie zabrali, to nie wim. Przed wojną nie było, ale to pamintam dobrze, ale jak już przyjechoł z Nimiec, to ja sie zapisałem do straży zaraz, byłym w straży jakiś tam długi czas, ale straż już była prawdopodobnie za Nimców, już Nimce stworzyli tu.
Wóz balonowy, no, no to było coś, to był rarytas. W szeździesiuntych latach jak, jak ja kupowałym wóz, gumowy, to trzynaście tysińcy z przechodym dałym za tyn wóz, a łośimset pińdzisiunt złotych, łosimset zarobków. Jakie mielimy zarobki, a wóz to wtedy, jak kupiłym, no, to rarytas. Tam człowiek przeszed bide, pani, tam katorge, ludzie te dawnij to żyły, wiy pani co, no jeszcze gorzyj jak te dzikusy u nas tutej, bida. Ale tu przed wojnum, pani, jag jo pamintom, jeszcze i po wojnie długi czas sie ożynił, to nidz niy mieli. Niy mioł gdzie siedzić, dzieci mioł galanci. Zarobioł te nyndzne grosze, pani. Dziad, ojciec mu nie chcioł nic dać, bo nawet kawałecek mu nie chcioł dać placu na na, pod budowę. Ale jakoś tam ubłagoł tego ojca, budowoł sie, taką klitkę tam postawił sześ, na na dziewińć czy na ileś. To ze trzy lato stawioł, pani, jak un sie namyncył, jak un sie narobił, a to dzisiej to jez nie do opowiedzynio, to jagby, my, nasze pokolenie to my tak przeszlimy, młode nawet se nie wyobrażajum tego. Ni, autów tag nie było jak dzisiej, do Szadku na pieszo. Na zachód jeździłym po cegłe, po wszysko, pani, cinżko było. Nidz nie mielimy, z poczuntku nie było roboty nigdzie. Tyj gospodyni było żol, powiado, żol było, to powiado, niech już pani nie kładzie, powiado. Na gosztki, to jo byde wiązała za panium. Ale zapłaciła jyj normalnie, jakby wiązała. Tak, pani, a dzisiej to, jeszcze nie zajdzie w ciąże, to u doktora siedzi.