Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:

Przepisanie:

Opracowanie:
Alina Kępińska

Informatorka:
Maria Kubiak – ur. w 1918  r. w Chojnem; zamieszkała w Chojnem, ul. Środkowa 11; skończyła siedem klas szkoły podstawowej; gdy miała 19 lat, wyszła za sąsiada, bogatego wdowca; przeprowadziła się do jego domu w centrum wioski; wychowała dwie córki męża oraz siedmioro własnych dzieci; zajmowała się domem; rzadko pracowała w polu

Transkrypcja

– Późnij wyszła ta wojna, trzydziesty dziewiounty rok.
– [I gdzie pani ją spędziła?]
– A tu, tu.
– [W Chojnem?]
– Tu, tu, w Chojnym. Ale Chojne musiało sie usunąć, bo był nad rzekum Wartum był, ta Warta, gdzie tutej jes, bo ja wiym, może dwa kilometry do rzeki Warty. Ale myśmy już wiedzieli, że wojna bedzie, bo dlatego że robili szose do rzeki Warty i mosty. Przyszet rozkaz, musieliśmy sie tu z Chojnygo usunąć, dlatego że powiedzieli, że nad rzekum Wartum bydzie bitwa. Ale że nie, nie było. Tak, że my musieli usuwać sie, usuwać sie.
– [Gdzie państwo poszli?]
– Pod Struńsko. A Struńsko to tam za rzekum. Tam był most zrobiony na rzece Warcie.
– [A długo tam państwo byli?]
– A cały tydziń.
– [A potem wrócili się?]
– Wróciliśmy, tak że były pogody. Kto chciał, no bo już nie było tak groźnie, nie, nie było. Tak, nie było tak groźnie. W niedziele żeśmy wrócili. Zdążyłam wrócić, urodziła sie córka. Ile razy to mi sie tak podpytujum, bo tak wszyscy wiedzieli, że Kubioczka urodziła, Kubioczka. Zdążyłam jeszcze z tym dzieckiym, a tak, jakby byli nos nie przepuścili przez rzeke, to ja nie wiym, gdzie by było to. I Ewa sie urodziła, i późnij były dzieci, no. Dzieci jedno za drugim były.
– [Czy zabili Niemcy?]
– Z Chojnygo to nie, z Chojnygo to nie zabili, nie, nie. Czynść była za rzekom, a czynść była pod, pod Dumbrową. Niepotrzebnie było uciekać, no ale wojsko nasze kazali sie usuwać, bo bydzie front, no. I w ogóle był, no był, był front nad rzeką Wartą. Ale gdzie tam raz dwa i. A jak myśmy byli tam za tom rzekom, to wojsko nasze z Warszawy: no do Warszawy i do Warszawy, żeby do Warszawy, żeby uciekać do Warszawy. A nie było tak źle, nie, nie było, nie. Tylko samoloty, nie, tylko kursowały samoloty. Polska nie miała żadny łobrony, Polska nie miała, w ogóle nie miała nic. Co chcieli, to robili. Bo to Strońsko tam jest, pani wiy, gdzie Strońsko. No, na ty górze, a nic, żeby tam, kto sie odezwoł albo co. Ale w kościele, w kościele przeważnie były niymieckie samochody. To jak myśmy wracali, kościół łotworzuny, pełny kościół samochodzisków tych niymieckich.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.