Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:

Przepisanie:

Opracowanie:
Alina Kępińska

Informatorka:
Marianna Szczepanik – ur. 8 IX 1916 r. w Woźnikach; mieszkała w tej miejscowości przez całe życie z wyjątkiem pięcioletniego pobytu w czasie wojny na robotach w Niemczech; łączyła pracę na roli z obowiązkami krawcowej; mąż (zmarły dwadzieścia kilka lat temu) był rolnikiem, a także przez trzydzieści lat pracował jako robotnik przy regulacji rzeki Warty w bezpośrednim sąsiedztwie własnego gospodarstwa; obecny adres: Sieradz

Transkrypcja

– [Czy były tu jakieś zwyczaje związane z Wielkanocą?]
– Tak.
– [Jak było kiedyś?]
– No, ostatni tydzień to był, wie pani, bardzo taki postny. Ludzie pościli, nidz nie jedli, tak żeby, no nie, mięso czy coś. No i już się zaczynało od czwartku, w kościele uroczystości. We czwartek Pana Jezusa do grobu włożono.
– [We czwartek czy w piątek?]
– We czwartek, we czwartek. Jo tego zapomniałam, czy w piątek, czy w sobotę go przenosili gdzie indziej, no nie, gdzie indziej. No to i ta uroczystość cała odbyła się w sobotę o godzinie szóstej, ta cała rezurekcja.
– [To chyba w niedzielę była rezurekcja?]
– Przeniesienie z grobu, w miejsce tam, gdzie Pan Jezus leżał, no, a rezurekcja była w niedzielę, tak, ale w sobotę już tego Pana Jezusa przenieśli tam na inne miejsce, no, no i…
– [A gdzie była rezurekcja?]
– No to w tym kościele w Męce, w Męce, w kościele. To była procesja.
– [I jak ludzie byli ubrani? A asysta?]
– Ludzie byli ubrani, pani. Asysta? To pani pokażę zaraz, mogę? Bo ja mam te stroje.
– [Z czego się składały te stroje?]
– No to towary i szyli sobie takie wiejskie stroje, jak kiedyś dawno ludzie chodzili, bo teraz tak nie chodzą, tylko do procesji tak się ubierają dziewczyny, a kiedyś to wszyscy tak chodzili, po wiejsku, w stanikach.
– [A jeszcze inne zwyczaje związane z Wielkanocą. Szli Państwo do kościoła na rezurekcję, a potem co?]
– Tak, tak. To na wieczór było, no to się odbyła ta rezurekcja, wszystko, no czy tam był jeden ksiądz, czy dwa w parafii, no ludzi był pełny kościół. No, wie pani, to tyn głóg to święcili pewno w sobotę.
– [A po co święcili głóg?]
– Ano to jako Pana Jezusa mordowali, ukrzyżowali, go ubijali, nie, to tyn głóg jez na tą pamiątkę. No a Pan Jezus jeszcze leżał w grobie, a na wieczór w sobotę to już Pana Jezusa z grobu przenosili, już na swoje miejsce takie, no bo już jeszcze noc tylko i już Pan Jezus zmartwychwstał, no. No to tak było.
– [A jakieś inne zwyczaje?]
– A jeszcze takie, pani, wiejskie chce wiedzieć. No, wie pani, to tak było znowu. We Wielkanoc, no nie, to przychodzili dwóch strażaków, wiy pani, i taki wózek mieli, i w tym wózku było takie dzieciątko małe, no nie, ubranie ładnie było. No i z tym wózkiem te dwa strażaki chodzili po domach, do każdego domu przyszli, w niedzielę, jak już Wielkanoc, tak, ten wózek sobie, o. A tu jest to dzieciątko, kogucik jest, co zapiał też, nie.
– [I co wtedy robili?]
– No i jak weszli do mieszkania, to tak zaśpiewali, ale nie wiem, czy to spamiętam. No, wie pani, tak od razu to nie mogę sobie przypomnieć. No może nie przypomnę teraz. Zaśpiewali taką piosenkę wielkanocną, ale nie potrafię tego pani zrobić, nie potrafię, zapomniałam. I z takim wózkiem, no i życzyli wielkanocnych świąt ludziom.
– [Acha, czyli jak weszli zaraz, to śpiewali?]
– Tak, taki kogucik był w wózku i z tym wózkiem przyszli te strażaki i zaśpiewali tak:

Dajcie nam tu prosadła tego kurosa,
bo nas kogud niemały,
zje un ziarna trzy miary.
Alleluja.

– [I co było dalej?]
– To zaśpiewali, no i gospodarze, gospodyni czy tam dała im jajków, czy gospodarz dał im jakieś pieniądze, no strażakom znowu. No i podziękowali, poszli dalej, do innego domu. To takie były.
– [A w drugi dzień świąt, w Poniedziałek Wielkanocny?]
– No to, to już było święto takie jak w niedzielę po prostu, tylko znów polewali się wodą od samego rana. Nawet wodę wzięli do kościoła i w kościele przyszli na kogoś, i do księdza poszli, też zaśpiewali takie piosenki.
– [A czym się polewali, jajeczkami czy wiadrami?]
– Nie, nie, to wodą, zwykłą wodą. Wzięli sobie w buteleczkę, w buteleczkę, i w buteleczki sypli, no, o, kropli i już, to takie było, no.
– [To nie polewali przede wszystkim panien?]
– Panny też, też, i starszych ludzi. I, jak mówię pani, i w kościele byli u księdza, i też tam zaśpiewali księdzu i trochę pryśli na niego tej wody. Ksiądz też im dał jakąś ofiarę, no nie, to taka uroczystość była, no.
– [Czy skorupki od jajek święconych zakopywano?]
– To nie. To u nas to znowu tak, że się je zgnietło na drobno i wyniosło się na podwórko kurom, i kury sobie wyzbierały to.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.