– [A jak pani pamięta jakieś może zwyczaje związane ze świętami?]
– Wielkanoc no to było bardzo ważne, no. Jo byłam jako niedużo, no to byłam przy szarfie do chorągwi. I do dzisia sum trzy chorągwie, a przy tych choroungwiach sum: przy jedny chorungwi były na biało, dziewczynki na biało, cztery te dziewczynki, a niesły to albo ze straży ktoś nosił, niósł chorungiew.
Była rezurekcja za wczasu. U nas w Chojnym to jes piękny strój, taki ludowy strój. Ja chorągwie nie nosiłam, przeważnie chłopy nosiły, a jo byłam, jako dziecko to chodziłam do szarfy, no.
Piynkny strój, marynus sie nazywał, bo on jez marynus, i do tego jest fartuch. Siostra umiała haftować. To jest rynczne wyszycie. To trzeba było mieć tak do procesji: to białe, jak na biało to na biało, jak na niebie(sko), to na niebiesko. U naz jest piękno parada. Tak jak u nas w Chojnym było parada, to trzeba było poszukać. Przyszła Wielkanoc, to przychodzili, zdjęcia robili, jak za procesjum. Albo na Boże Ciało no to znowuż były ołtarze na wiosce, ołtarze były ubrane.
– [W Poniedziałek Wielkanocny to były jakieś zwyczaje?]
– No polywanie. Teraz to tak nie, ale dawniyj to chłopaki dziewuchy i do studni zaprowadzały, bo studnia był, tyn koszur, to, tyn żuraw taki tyn, bo na wiosce są tam te studnie, nie. No i dziewuchy polywały. Krzyk był taki co (śmiech).
– [A z gaikiem chodzili może?]
– Chodzili, chodzili, chodzili, a tero już zaginyło to już. Chodzili za oknym i:
Przyszłyśmy tu z gojkiym,
siedzi kura z jojkiym.
Kurka jajko zniesie,
gosposia wyniesie.
Alleluja!
I późnij, no to im sie wyniesło. Bo ja wiym, cheba trzy, trzy lata temu, to jeszcze tu chodziły dwie dziewczynki, ustroiły sobie taki, i za oknym. Im sie wyniesło: jajka czy pieniądze, czy co. Wolały pieniendze, nie, bo se co kupiły.
– [Jak dawniej było ozdobione mieszkanie? Co się wieszało na przykład, czy nie było tu pająków?]
– Pająki to były ze słomy, ze słomy robiły sie takie koszyczki łosobno, i potym te pajunki sie do kupy, i kwiatki sie robiło i sie poprzypinały, i pajunki były. Były ze słumy, ładnie połowijane bibułą. Bo to późnij jeszcze te słome sie łowijało w bibułe i sie poszczępiło, i każdy koszyczek tego pająka był łowininty, a późnij zrobiuny duży, duży, duży taki. To już była siostra od tego. To już, o Jezu, to jak przyszła, na Wielkanoc, to no nie mogła sie wyrobić.
– [To na Wielkanoc robili?]
– Nie, w ogóle tu w Chojnym to były te pająki takie znane. W kościele przecież był pajunk taki ze słomy, długo był, długo był tyż, tak. To pamintum, siostra zaniesła na takim kiju.
– [Miała pani w domu te pająki?]
– Tak, ale to, u nas to takie było powszechne (śmiech), a był, był.
– [A jeszcze może pani powie, jakie zwyczaje na Boże Narodzenie były?]
– No ale ło co chodzi, no. No na Boże Narodzynie no no normalnie, no przecież, no do kościoła czsza było iś i to…
– [Na pasterkę?]
– A na pasterke, tak i, u nas było ładnie, bo przecie, chór śpiywał, wszysko, mamy przecież dobrego księdza, późnij organiste.
– [A na Boże Narodzenie coś?]
– Na Boże Narodzynie, to tak nie, to już zanikło, tak, tak, tak.