Nagranie:
Alina Kępińska, Izabela Winiarska-Górska, Izabela Stąpor
Przepisanie:
Alina Kępińska, wstępna transkrypcja części tekstu: Monika Kresa
Opracowanie:
Alina Kępińska
Informatorka:
Pani Sobczak – Bogdańczew, gmina Góra Świętej Małgorzaty, powiat łęczycki, województwo łódzkie
Informacje uzupełniające
Do pani Sobczak, jako osoby znanej z uczestnictwa w różnych imprezach folklorystycznych, takich jak dożynki czy konkursy twórczości ludowej, skierowano nas w Urzędzie Gminnym w Górze Świętej Małgorzaty.
Informatorka jako dziecko wraz z rodziną przez pewien czas mieszkała w Łodzi i tam też ukończyła szkołę podstawową, co tak wspomina: „ja w Łodzi kończyłam, wie pani, bo myśmy mieszkali, tu, stąd pochodze, mieszkaliźmy w Łodzi i tam kończyłam podstawówke”. Pani Sobczak trudni się krawiectwem.
Transkrypcja
– [W jakie dni wesela były?]
– Kiedyś, kochanie, były niedziela. Na sumie to był rzymski ślub, raczej na nieszporach u nas.
– [Jaka to była różnica?]
– Na sumie, to rzymski, to taka różnica, to ta była msza, młodzi to jakoś tam, ja już to nie pamiętam, wie pani, że osobno najpirw byli, później dopiro sie schodzili, na klęcznikach osobno klękali, no i sie schodzili, to była inna taka oprawa kościelna, a normalnie na nieszporach, no to były normalne śluby.
W niedziele, i to ja pani powiem, tu w naszym rejonie to było, ja w szeździsiątym drugim roku brałam, to dopiero zaczyły sie w sobote, tak, że gdzieś do szeździsiątego, bo siostra brała w pińdziesiątym ósmym, i było w niedziele. I siostra jeszcze, jak brała, to jeszcze były bryki.
– [A Pani?]
– A, to ja już połowa na połowe. Pare zwrotków sie śpiewało, jak sie młoda ubrała, przychodziły muzykanty i wtedy im sie zaśpiewało przed kościołem. Pojechali do kościoła, przyjechali, to znowu było do kawy. No później była przerwa, tańce i do oczepin właśnie.
A oczepiny, no to trwały dość długo. Tak sobie układałam zawsze, że jak zaczyłam ten wianek zdejmować, to tak sobie według piosenek sobie układałam, i dopiero tam, jak sie zdjeło, tu jest taka pioseneczka, że oddaj wianek mamie i podziękuj ładnie za jej wychowanie, no to sie w tym czasie dawało. Ten młody dziękował mamie, a później przyśpiewki takie, śmiszne nie śmiszne.
– [Ale to może właśnie te związane z oczepinami?]
– Oczepinami, kochanie, dobrze, aniołku. Teraz tylko sie do oczepin śpiewa, tylko oczepiny są w modzie. No i późnij jeszcze taki, przebieram sie za, taką ciocie z Ameryki, takie prezenty, nie wiem, czy państwo żeście słyszeli.
– [Nie.]
– Nie, to tam sie bierze różne, i miotłe, i łańcuszek i młodej tam majteczki, młodemu majteczki i buty oficery, i banana, i proszki od tego, od bólu głowy, co tam jeszcze, siteczko, wałka, no tam tysiące.
No ja mam to spisane w tej chwili, bo, żeby to zapamiętać, bo już tera troche sie już nie śpiewa, bo młodzież tylko, no nie, a, albo muzykańci, a my, no to już stare, to już tam, to już teraz nie.
– [A wianek kto zdejmował, Pani czy chrzestna?]
– Ja, nie, ja. Druhna obskakiwała już wszystko. Starsza druhna to prowadziła cały ten obrzęd.
– [Ktoś jeszcze był do pomocy?]
– Starszy drużba to tam odpinał młodemu kwiata, i to wszystko. Umiał śpiewać, to łączył tam swoje jeszcze trzy grosze, a nie umiał, to tylko aby mówił, żeby na niego nie śpiewać.
– [I taką druhną mogła być osoba obca?]
– Tak, tak, tak. Obca, najczęściej właśnie tu w tych okolicach, no to ja, jeszcze jako mężatka już, to jeszcze chodziłam, jeszcze chodziłam, jeszcze teraz, bo ja wiem ile, z dziesięć lat temu.
No i jeszcze musze państwu powiedzieć, że ju, na przyszły rok u rodziny: „ciociu, ty musisz prowadzić całe wesele”. Ja mówie: „dejcie mi spokój, ani mój wygląd już nie pasuje na to”. „Nie, ty jesteś posadzona koło młodych i ty musisz jim to wszystko”. Ja mówie: „no nie wim, czy se poradze, czy nie”.