Nagranie:
Wanda Decyk-Zięba
Przepisanie:
Wanda Decyk-Zięba
Opracowanie:
Monika Kresa
Informatorka:
Władysława Ciok – od urodzenia (1933 r.) mieszka w Zieleńcu; wspólnie z mężem prowadziła gospodarstwo rolne
Transkrypcja
Len. No to najpjerw trzeba było zasiać. Sieli. Później trzeba byo to opleć. Len to musiał być wypjelouny jak nie wiem. Później trzeba było wyrywać go z ziemi, póniej to było jeszcze w pęczki i trzeba było do wody zawjeść w tych pęczkach, przycisnąć tak. Jeszcze to trzeba było wyrwać, omłócić, żeby te nasienie na olej. Olej z tego było. A to trzeba było pęczki i do wody namoczyć, żeby to sie, rozumiesz, wymoczyło. Później trzeba było i mjąglić, i trzeyć = wiesz. Zanik wygłosowej spółgłoski., cierlica była, tszeyć… Póniej jeszcze trzeba było, to, rozumjesz, to jusz jak było, najpierw było, to tak jak włosy co byś, taka harmonijka była, to była, rozumiesz, taka cierlica. To takie ząbki się robiło. Z tych długich patyków się pokruszyło to tak na drobniejsze, ale póniej trzeba było jeszcze, żeby to włókno z tego wyciongnąć i te paździerze od teygo. I później na szczotkach czesać. I to kobiety przędły to później, póniej w tych krosnach roubiły. Snuć trzeba było te nitke na snowalni, żeby później można było w tych krosnach robić.
Ja tego nie robiłam, ale matka robiła. Przecież kiedyś i koszule z tego robiły. I jeszcze mężczyźni po froncie spodnie szyli z teygo. Przecież to było…, co to było, to było dużo roboty przy tym. Ja tam młoda, nie siałam ani tego nie robiłam, ale łojce i dziadki to przecież to robili. Tera kto tam proso sieje? Trzeba było na rose, na rose wynieść, to płótno. A znów z tego, z tych takiech pakuł, to znów worki robili. Znów worki, już, przędli. To już ta nić jinna była, gruba była… Na zboże, na ziemniaki to były worki. A dzisiaj worek jest, wszystko jest roubione fabrycznie.