Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:
Stanisław Cygan

Przepisanie:
Stanisław Cygan

Opracowanie:
Stanisław Cygan

Informatorka:
Marianna Stęplowska – ur. w 1925 r. w Lasocinie

Transkrypcja

– [A jak wyglądały dawne prace, na przykład koszenie. To jak żeście sprawdzali, czy żyto jest dojrzałe?]
– No to posed i kłósko zobocył, jak już twarde byłe, no to już się siekło. I kosami się siekło przecie. Bo nie byłe kosiorek ani nic. Późni kosiorki troche kupo… Chto mioł piniądze, to se kupił kosiorke i kosiorkom. A chto ni mioł, to kosami siekli. A dzisioj to kombajnami ludzie posieko i, przywiezo do dómu, do stodoły, na góre, żyto sruco i majo dzisioj ludzie dobrze. A tak to bieda była, dziecko, bieda była.
– [A ziemniaki jak kopali? Motykami czy?]
– A motykami. I późni to tego, rozkopowali wiesz, nojpierw wyłorali, i późni my tak zbierali, a późni jag my wyzbierali, to my znów rozgrzebowali jeszcze, żeby tych źmioków nie było i tak się kopałe. A dzisioj to majo kopiorki, wykopio, pojado i dobrze majo.
– [A jakie prace kobiety wykonywały zimą na przykład. Czy tam była taka tradycja wspólnego przędzenia czy robienia, nie wiem, darcia pierza?]
– Pióra my dzierali, jedna u drugi. Wesoło byłe. A dzisioj to jes smutno, samemu siedzić to…
– [A jak robiliście na krosnach, tak?]
– W krosnach.
– [Tak.]
– My robili.
– [Jak to wyglądało? Jak się nazywały te części krosien?]
– Ano no to cóz ci dziecko, no były i bidła i nowój był, co się nici nabierałe, nicielnice były. Tu był na dole znów taki ten, nowój, co płótno szło i łobkrącało się. I snuworka łosnuła, trza było nabrać.
– [A co to była smyca?]
– Ano to cztery metry, cztery metry tego płótna byłE, to była smyca. Tam poznakowała i. Nieroz jag my tak we dwie robili, no to musiała znakować, żeby wiadómo było czyje to jes. Chtóro pierw robiła, no to juz miała poznakowane, a chtóro drugo robiła, no to juz nie było znakowane, bo juz miała.
– [A co robiliście na krosnach najczęściej?]
– Jak?
– [Co robiliście na tych krosnach najczęściej?]
– Ano cóz, dywany my se zrebiły, płótno, chłodniki. Wyrobiałymy mój Boże, zopaski my se rebiły. Takie skrowcory, za krowami.
– [A te skrowcory to były jakie te zapaski?]
– Ano takie były: skrowki były pocięte, drobno, tak jag na chodnik. No i zopaske się zrobiło, późni się uszyłe i chodziło się za krowami w nich, bło nie przemiękło tak, bo takie jak było, to się zaro przemiękło.
– [A te mieliście odświętne takie, tak?]
– Co?
– [Były też odświętne?]
– A łodświętn były tyz zopaski. To jeszcze jo przecie mom te zopaske. Chłodników się narobiło mój Jezus kochany dregi, co się narobiło. Cało zime my robiły. Cało zime my rebiły. Bo to zanim się nacieno, zanim się pozszywało, bo to jak krótkie były, trza było zszywać te skrowki. I na co się to zdałe.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.