Nagranie:
Ewa Kozioł, Agnieszka Gendek
Przepisanie:
Monika Kresa
Opracowanie:
Monika Kresa
Informatorka:
Józefa Kozioł – ur. 1927 we wsi Uniejów-Rędziny (w gminie Charsznica), rodzice byli rolnikami we wsi Uniejów-Rędziny; mąż pani Józefy pochodził ze wsi Swojczyny (również w gminie Charsznica) – pochodził z rodziny rzemieślniczej, przed wojną przez kilka lat mieszkał w Sosnowcu; informatorka całe życie spędziła na terenie obecnej gminy Charsznica; przed wojną ukończyła 4 klasy szkoły podstawowej
Transkrypcja
Tam był w Kempie, był duży dwór, bardzo duży. Na|zywałsie ten dziedzic Szańkowski Antoni. No ji taka legenda tam jest. Na tym Staszynie był folwark i były duże mokradła, ni mogli, tam były łąki, ni mogli tam ani krów dognać, ani dojś. No ji dziedzidz raz jechoł. Takie we dworze był koń jeden i taki wózek na czterech kółkach, to nazywali linijka. No ji stanoł i myśloł, co by tu zrobić, a tu diabeł mu sie ukazał i mówi tak, że on mu za noc droge zrobi, ale co pójdzie, kto pójdzie pierwszy tom drogom to bedzie jego. No ji dziedzic pomyśloł, pomyśloł, i zgodził sie. Za noc, diabeł droge usypoł, z Kempion do Staszyna. No ji rano dziedzic zaprzongnoł konia, jedzie tom drogom, a miał psa, co latał przed koniem takiego dużego. No ji pies leci naprzód, diabeł stoji, no to dziedzidz mówi: no bierz go, bo pierszy leci. I diabeł sie zgniewał, ale złapaoł tego psa i jak go rypnoł o ziemie, tak wybił dziure bez dna w ziemi. Także jag raz tam woły wpadły, w te dziure, w te wode, to wypłyneły tu koło uniejeskiego kościoła na Bógdałku, pod ziemiom płyneły. Djabeł takom dziure wybił.