Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:
Karolina Kurzydło

Przepisanie:
Karolina Kurzydło

Opracowanie:
Justyna Garczyńska

Informator:
Edward Cyfus – ur. w 1949 r. w Dorotowie pod Olsztynem; z rodziny mazursko-warmińskiej; do 1981 r. mieszkał w Barczewie; wyjechał do Niemiec tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego; do Polski wrócił w 1992 r.; autor licznych pogadanek i opowieści w gwarze warmińskiej; w latach 1998–2002 co tydzień prezentował je na antenie Radia Olsztyn; od 2003 r. publikuje je w formie opowiadań w „Gazecie Olsztyńskiej”; w 2000 r. wydał zbiór gawęd warmińskich “Po naszamu”; kierownik Polsko-Niemieckiego Centrum Młodzieży w Olsztynie

Informacje uzupełniające

Tekst stylizowany na gwarę warmińską, publikowany.

Transkrypcja

Mózia do moji Matyldyi, ziysz, jutro pojoda kołam do Łolsztyna. Downo am łuż tam nie buł. Łostotni roz pewno łojskygo lata. Co mom w chałupsie siedzić. Lato mowam latoś nie za gorounce, bandzie fejn łoboczyć jek tam tero w tam naszam Łolsztynie wyglounda. Tyś łuż cołkam łogłupsioł, kołam do Łolsztyna, toć tyś łusz nie je młody szurek, Klyjmens.

Ale pogodała, pogodała, jek to zawdy mojo staro, ale jek am reno ło psiunty wstoł, łobleka buła fejn łubiglowano i te nonowsze zoki, co mnie na kermas kupsiuła tysz leżeli już fejn łurichtowane. Wypsiuł am tlo stóf mlyka, mniedzionku spsiół nogowka na koło i do Łolsztyna. A mózia wom, psianknie je tak reno wstać na wsi, ptoki spsieywajo jek by mnieli zapłacóne. I spraziedliwie poziam, mowam łu noju na Warniji nolepsze pozietrze, wszandzie fejn zielóno, a ziamnia jek puchnie!

Ale jek am do tyj szosiji dojechoł, łoros mi sia gamba śniać przestała. Tak gwołt ołtów tom jo i w Gyczwołdzie na kermasie nie zidzioł. Jodu, jodu, i cole ma na tu łolsztyńsko droga wpuścić nie chcu. A potam to ma prazie do rowa nie zepchli. A nogorsze su te z Warszawy, jek by jam co chto w Łolsztynie za darmo łobziycówoł. Jenygo przy Kortozie tom łuż bes mała bez pisk nie rżnół. Nu łustoł ścieyrwo tam swojam czerwónam ołtam i mózi „rowam, dziodku, rowam”. No ty stinolu jekiś. Bez dwadzieścia lot rychło, dwa razy na tydziań am na targ do Łolsztyna kołam jeździuł z jojkami, śniotanu, masłam abo zarżniantami kokoszami i zawdy am mnioł mniejsce na drodze. Diobu z tobu szurku, mózia sobzie. A jydź ty tam swojam czerwónam ołtam dali, to łoboczywam jek daleko dojedziesz.

Jekoś am w końcu dojechoł, ziancy doszet jek dojechoł, bo po Łolsztynie kołam tero nie dojydziesz. Fejny tan Łolsztyn. Łod łójskygo lata gwołt porobzili. Tretuary jek w Rejchu am zidzioł, jek am łu tanty Hildy na złotych godach buł. Tlo tych ołtów za gwołt. I mnieckie i ruske i rozmaite. Nie jidzie kołam jechać. Tom zsiot i przy kole szed, aż ma jedan policmon zaczepsiuł i sia spytoł czy jom aby nie je łupsity.

Słowniczek

kermas – odpust
koło – rower
łobleka – ubranie, garnitur
łoboczyć – zobaczyć
łoros – naraz
łójskygo lata – zeszłego lata
łubiglowano – wyprasowana
łurichtowane – przygotowane
mniedzionka – agrafka
policmon – policjant
stinol – smarkacz
stóf – blaszany, litrowy kubek z uchem
szurek – chłopiec
tanta – ciotka
tretuary – chodniki
zoki – skarpety

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.