– [Kiedy się Pani urodziła?]
– Jedenastego marca czydziestego pierszego roku. Miałam czszy lata jak tutej przyszłam.
– [A gdzie się Pani urodziła?]
– W Porczynach. Miałam trzy lata jak tutej sie moi rodzice przyprowadzili z nami.
– [A jakieś wykształcenie Pani ma?]
– No co, siedem klas. Przed wojną to ja byłam, to miałam pierw jedną klasę skończoną, do drugiej poszłam i sie zaczeła wojna.
– [A potem?]
– A potem skończyłam siedem klas, no pracowałam już potym na roli. Moim rodzicom na przykład, a my po rodzicach późnij przejeliśmy. A najpierw to jak parcelowali, to rodzice dostali.
– [Pani ojciec był włodarzem w tym dworze, no proszę opowiedzieć coś o tym dworze.]
– Tak, mój tata. Mój tata był włodarzym, rozporządzoł ludźmi, no, pilnowoł, gdzie tam, chto mo co robić, czy tam, do koni, czy do krów, czy tam na polu, przeważnie to był na polu, no bo, bo tam wszysko szło ręczno, siekli rynczno, kosili, podbiyrali, no to musioł pisać te dniówki, ile chto tam był dni, ile jak co, no tak, normalnie tak rozprowadzał to wszysko. No i tyle lat był w tym dworze dokąd nie, rozparcelowania.
– [A dużo ludzi tutaj z miejscowości pracowało we dworze?]
– No, sporo. Tam była jedna nawet stąd tu Hermanowo, pokojówkoum, potym chto tu jeszcze był. I jak była ta siostra właśnie, to ona trochę była, tak pomiszane miała w głowie, więc tam jedna to była opiekunkoum dla nij tylko. Taka była Wikcia sie nazywała ta siostra, tyj dziedziczki starej. A ta stara dziedziczka miała tego syna kawalera. Czekej, tam mioł brata, najpiyrw tam był. No tam był właśnie tyn, tyn brat, z poczountku, a późnij, a potym un gdzieś znowu se dwór kupił, jakiź inny kupił po nim tyn dwór. To to wszystko było obszarniki były te ziymie miały.
Jag mój ojciec przejoł rolę, to jeszcze nie było konia, bo to to porozbiyrały krowy, wszysko, to my w krowy robilimy, w krowy. Normalnie chumąta miały krowy dojne i robiły w roli, orały, włóczyły, sialiśmy nimi wszystko. Była wydojona, no, napasiona, wydojona i na rano znowu szła sobie wydojona do, do pracy. I i dwoje ludzi z niom, no bo. I one sie nauczyły, tak chodziły jak konie. A potym kupiliźmy konia, no to już, a potym już był koń. No z konia to do końca mieliśmy, do końca, prawie swoich dni, dokąd my nie zdaliśmy, to robiliśmy wszystko koniym.
– [A maszyny jakieś państwo mieli?]
– Jakie? No, kierad mielimy tylko do, do, tak do sieczki, do, do młocki. Maszyny ni mieliśmy nie, nie, nie, nie. A to braliśmy z kółka rolniczego maszyny wszystkie.
– [A kółko kiedy tu powstało?]
– O, kółko, kółko to zara jakoś powstało, jak, jak to rozparcelowały. Z początku to też takie kopaczki się pożyczało, konne. No bo jag mają gęsi. No to sie skubie gęsi, no i potym to pierze sie potym zdziera, i, o, na kołdry, na pierzyny, na wszysko. A późnij był pępek robiony.
– [Co to znaczyło?]
– No to był taki pępek, był koniec pirzówki, to było ciasto, była kawa, była. Była wódka, no.
– [To pierzówka się nazywało?]
– To była, pierzówka sie nazywała, no, a pępek się nazywoł.
– [A czemu pępek?]
– Ano bo to koniec.
– [A czy podczas takiego pępka czy tej pierzówki, to śpiewali państwo coś?]
– No pewno, i śpiewali i rozmawialiśmy różne rzeczy.
– [A zna Pani jakieś ludowe piosenki?]
– A już tera to iuż nie pamiętam.