Nagranie:
Aleksy Beśka
Przepisanie:
Aleksy Beśka
Opracowanie:
Aleksy Beśka
Informatorka:
Helena Zając – ur. w 1926 r. na Kielecczyźnie; od 1935 r. zamieszkała w Dobrowie; nie ukończyła żadnej szkoły; w wieku 9 lat pomagała matce w pracy w pałacu dziedzica, w czasie wojny była służącą u Niemców; do 1955 r. mieszkała w pałacu wraz z pierwszym mężem i czterema synami; po pożarze pałacu przeniosła się do wybudowanego domu, w którym mieszka do dziś wraz z synem Tadeuszem; w 1964 r. wyszła powtórnie za mąż; nigdy na dłużej nie wyjeżdżała z Dobrowa prócz kilkudniowych wycieczek do miejsc kultu religijnego
Informacje uzupełniające
Tekst nagrano w lipcu 2009 roku. Weryfikacja zapisu: Alina Kępińska. Sytuacja aktu mowy: kontakt nieoficjalny.
Transkrypcja
Banieczka taka była szklana, ji wate sie łowijało z gałązki na mietłe ji w denaturze sie ma, maczało, podpalyło ją i w toum banieczke i pach.
Jak ta bańka naciongła, to sie zdejmie, zdjeło, czy łouna była czarna, czy blada. Gdzie była czarna, co było potrzeba przeciońć, to maszynkom się przecinało i stawiało się łod nowa bańke na tym pociyntym.
To krwi nieraz naciongło, to ta jakby mo, mocno nogi przeziembione, to krew nie szła, tylko woda i burzowiny. Ja miałam na ty nodze łosieymnaście baniek postawione, suche najpierw, a później ciente. No to to ta mi to, wykurowała się, to w tą sie wpakowało.
Słoneczna jak mi stawiała te łosiemnaście baniek, to powiado: kochana już dobrze ci poszła, ale przyjdź jeszcze dwa razy, bo jeszcze tu nie, niedobrze z niktóryj bańki za słabo ci pociongło. Do trzciego razu.
E, mie tag ładnie było dobrze i nie poszłam już, a później jak poszłam, co mie zaatakowało, że już chodzić ni mogłam, to Słoneczno tyż leżała wyciongninto i miała maszynke popsutą, noże jij popynkały ji już mi nie postawiła.